Róże w kolorze czerwonym

312698_9b2197982cd992dd83448f751119b755_large

Róże w kolorze czerwonym symbolizują miłość i namiętność, oraz wszystkie uczucia, które mieszczą się w gamie uczuć miłości. Z tego właśnie powodu kupowałem Weronice co jakiś czas, tak zupełnie bez powodu piękne czerwone róże. Weronika była moją wielka miłością i choć uczucie nasze było jeszcze bardzo świeże, to głęboko bardzo w to wierzyłem, że chciałbym spędzić z tą wspaniałą dziewczyną resztę mojego życia. Ona także uważała mnie za kogoś niezwykłego, za najlepsza rzecz, jaka się jej w życiu przytrafiła, więc mieliśmy w stosunku do siebie podobne uczucia i oczekiwania, a ja z tego właśnie powodu wierzyłem gorąco w to, że wszystko dopiero przed nami. Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkiem. Oboje byliśmy ludźmi samotnymi, którzy nie tęsknili zbytnio za znalezieniem swojej drugiej połowy. Chodziliśmy wiec samotnie do kina, lubiliśmy tez chadzać na samotne spacery. Co jakiś czas któreś z nas wybierało się na dłuższą przejażdżkę na rowerze. To zadziwiające, ile mieliśmy ze sobą wspólnego. To właśnie podczas jednej z takich wycieczek natknąłem się na Weronikę. Miała problem ze swoim rowerem, a ja pomogłem jej usunąć usterkę. Porozmawialiśmy razem jeszcze trochę. Była mi ogromnie wdzięczna za okazana pomoc i to sprawiło, że zaprosiła mnie na kawę. Zaproszenie oczywiście zostało przyjęte, a Weronika oddaliła się pospiesznie w kierunku najbliższej kwiaciarni. Tego dnia jej mama miała urodziny, a ona chciała dla niej kupić najpiękniejszy bukiet róż. Następnego dnia zgodnie z umową spotkaliśmy się w jednej z bardziej znanych kawiarni w naszym nie tak małym przecież mieście. Nastrój lokalu zachęcał do bycia w nim we dwoje. Otaczały nas przytulne delikatne kwiatowe dekoracje, a na każdym z niewielkich drewnianych stolików, które przykryte były białymi, bawełnianymi koronkowymi obrusikami, stał bukiet pięknych herbacianych róż. To był najmilszy i najlepszy wieczór, jaki udało mi się od dawna spędzić w damskim towarzystwie. Rozmawialiśmy bez przerwy, nie zamykały nam się właściwie usta, najwspanialszy był w tym wszystkim jednak poziom naszego porozumienia. Tak. Rozumieliśmy się bez słów. Gdy Weronika chciała coś powiedzieć, lub zrobić ja w lot rozumiałem o co jej chodzi. Uśmiechaliśmy się do siebie szczerze, nie spuszczając z siebie oczu. Już wtedy zrozumiałem, że to była miłość. Nie śpieszyliśmy się z niczym zbytnio, bo czuliśmy się ze sobą bardzo bezpiecznie. Spotykaliśmy się dalej, spędzając ze sobą wspaniale czas. Zauważyłem, że Weronika jest wielka miłośniczką róż i właśnie takie kwiaty przynosiłem na każde nasze spotkanie. Odwdzięczała się uśmiechem, w którym dużo bardzo było miłości i wdzięczności. Teraz nasza znajomość ruszyła bardzo do przodu, bo zdecydowaliśmy się w końcu na wspólne mieszkanie. Dokonaliśmy już wyboru naszego przytulnego lokum i byliśmy w trakcie urządzania jego wnętrz. Wiedziałem i czułem to całym sobą , że będziemy tu wiedli długie szczęśliwe i spokojne życie. Kto wie? Może nawet będziemy kiedyś mieć ze sobą dzieci. Nasza przyszłość rysowała się bardzo szczęśliwie, a ja jak nigdy wcześniej byłem pełen nadziei i wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *